Fotografia jest ze mną od ponad dwudziestu lat. Zaczynałam od reportaży i wydarzeń, fotografowałam ludzi, emocje i chwile, których nie da się powtórzyć. Zawsze najbardziej poruszało mnie nie to, co idealne, ale to, co prawdziwe spojrzenie, gest, wzruszenie, czyjaś radość.
Później przyszedł czas, kiedy fotografia musiała trochę poczekać. Ważniejsze stało się macierzyństwo, zapewnienie bezpieczeństwa i zwykłe codzienne życie. Dziś nie mam już do siebie żalu o tę przerwę. Wiem, że marzenia potrafią cierpliwie czekać, a czasami trzeba odejść od nich na chwilę, żeby wrócić z jeszcze większą świadomością tego, co jest naprawdę ważne.
Mam 45 lat i coraz mocniej czuję, że to nie jest moment, w którym coś się kończy. Dla mnie coś właśnie zaczyna się na nowo.
Wracam do fotografii bogatsza o własne doświadczenia jako kobieta, mama i osoba, która wie, jak szybko mijają lata. Dlatego nie chcę tworzyć jedynie ładnych zdjęć. Chcę zatrzymywać historie, emocje i bliskość. Tak, żeby po wielu latach można było spojrzeć na fotografię i przypomnieć sobie nie tylko, jak wtedy wyglądaliśmy, ale przede wszystkim co czuliśmy.
Tak powstał Przystanek Wspomnień. Miejsce dla rodzin, par, artystów i wszystkich, którzy chcą zachować ważne chwile. Fotografuję rodzinne spotkania, codzienną bliskość, koncerty i wydarzenia pełne emocji. Tworzę również albumy, bo wierzę, że zdjęcia zasługują na coś więcej niż pozostanie w pamięci telefonu.
Chciałabym, aby każda osoba, która do mnie trafia, czuła się swobodnie i bezpiecznie. Nie szukam perfekcji i nie zmieniam ludzi w kogoś, kim nie są. Szukam prawdy, ciepła i tego jednego momentu, do którego będziecie chcieli wracać.
Bo wspomnienia nie muszą być idealne. Ważne, żeby były Wasze.
Fotografia towarzyszy mi od ponad dwóch dekad. Fotografowałam rodziny, dzieci, koncerty i wydarzenia, zawsze szukając prawdziwych emocji
Nie zależy mi na idealnych pozach. Najbardziej cenię spojrzenia, gesty i bliskość — wszystko to, co naturalne i naprawdę Wasze
Tworzę zdjęcia i albumy, do których można wracać po latach. Takie, które przypominają nie tylko, jak wyglądaliśmy, ale przede wszystkim — co wtedy czuliśmy.